Aktualności

Po przegranej w niedzielę Proxima Kraków wracała na warszawską halę tylko po jedno- zwycięstwo. Niestety ten plan jednak się nie powiódł, ponownie ulegliśmy siatkarkom ze stolicy. Tym razem warszawianki potrzebowały jedynie czterech setów, by pokonać Proximki.

Obecny stan rywalizacji to 2:0 dla Wisły Warszawa.

Drugi mecz rozegrany na hali przy ulicy Obrońców Tobruku zdecydowanie należał do Wisły. Gospodynie fantastycznie grały niemal w każdym elemencie, popełniając przy tym mniej błędów niż nasza drużyna.

Warszawa pierwszego seta rozpoczęła od mocnego prowadzenia, bo aż od wyniku 6:0. Skutecznie atakowały Łozowska, Hatala i Gorzewska, natomiast kolejne trzy punkty wynikały z błędów własnych Proximy- dotknięcie siatki, nieudana kiwka oraz atak w aut. Trener Chiappini szybko wykorzystał obydwa czasy, lecz nie przyniosło to pożądanego efektu. Przewaga wzrosła aż do 14 punktów. Set zakończył się wynikiem 25:11 dla Warszawy.

Drugi set stał się niemalże festiwalem błędów. Zaczęło się od dotknięcia siatki przez zawodniczki Proximy Kraków, potem Katarzyna Nadziałek wystawiła w nieczysty sposób piłkę, a następnie błąd w ustawieniu pojawił się zarówno po stronie Wisły, jak i parę akcji później po stronie Proximy. Po drodze błędy popełniały również nasze przyjmujące oraz rozgrywająca. Potknięcia w grze w tym secie miały znaczący wpływ na wynik. Ponownie Wisła wygrała z wyraźną przewagą, siatkarkom z Krakowa udało się zdobyć tylko dwa punkty więcej niż w pierwszej odsłonie spotkania.
Drugą partię zakończył atak Joanny Sobczak.

Trzeci set należał natomiast do Proximy. Krakowianki znakomicie grały w bloku, skutecznie zatrzymywały ataki „Syren” Gabriela Ponikowska z Klaudią Boguszewską, każda z osobna i razem, ale też duet Jaroszewicz/Widera. Ponikowska w trzecim secie również świetnie atakowała, w tym elemencie wspierały ją Marzena Kropidłowska i Paula Słonecka, która w końcowej części przedostatniej odsłony spotkania wygrała istotną dla wyniku walkę na siatce. Seta zakończyła autowa zagrywka Marty Wellny.

Czwarty set niestety był ostatnim w tym meczu. Był on również setem najbardziej wyrównanym. Do stanu 15:14 dla Wisły walka toczyła się punkt za punkt. Dopiero dzięki atakom Ciaszkiewicz-Lach warszawiankom udało się „odskoczyć” aż na 8 punktów. Przewaga ta stopniała do 4 punktów dzięki atakom Ponikowskiej i błędom siatkarek Wisły. Nie wystarczyło to jednak, by doprowadzić do tie-breaka. Set a zarazem całe spotkanie podobnie jak druga partia zakończył się atakiem Joanny Sobczak.

MVP spotkania została Karolina Ciaszkiewicz-Lach

Proxima Kraków – Wisła Warszawa 1:3 (11:25, 13:25, 25:23, 20:25)

Walka o zwycięstwo w finale 1. ligi kobiet toczy się dalej. Mimo dwóch przegranych, nasza drużyna wciąż ma szansę na pokonanie Wisły Warszawa, rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw. Przed nami ciężki tydzień analiz i przygotowań, aby móc odwrócić losy finału.

Najbliższa „bitwa” czeka nas już w sobotę, 8 kwietnia, o godzinie 19:30 na hali „Suche Stawy” przy ulicy Ptaszyckiego 4.

Liczymy na Państwa obecność, bo tylko z Waszym, kibicowskim wsparciem uda nam się zawalczyć o mistrzostwo w lidze!

 

 

Autor: Weronika Chariton

Share